środa, 9 sierpnia 2017

Czterdziesta trzecia zabłąkana gwiazda spada na ziemię...

W udowadnianiu czegoś innym ludziom mogę nazwać się mistrzynią. Teraz pracowałam nad tym, aby pokazać każdemu, że zasłużyłam na tę pracę. Bez przesady oczywiście, bo chciałam mieć też życie prywatne. 
Tydzień temu minęły dwa pierwsze miesiące od ślubu. Poszły zadziwiająco gładko i dobrze. Wygląda na to, że oboje jesteśmy szczęśliwi. Nikt nie żałuje podjętej decyzji. Zgodziłam się na kupno domu, ale chwilowo to odłożyliśmy. Nie było po prostu czasu jeździć i szukać czegoś nowego. 
Stojąc w korku w sobotni poranek właśnie o tym myślałam. Dawid śpi jeszcze zadowolony, a ja musiałam wstać i pojechać odebrać wyniki badania krwi. Nie spodziewałam się niczego złego, a badania wykonywałam jak zawsze - tylko kontrolnie. Zazwyczaj zajmowało to tylko kilka minut. Miałam nadzieję, że tym razem też tak będzie i szybko wrócę. Chciałam się jeszcze położyć spać. 

- Pani Antonino, zapraszam do gabinetu na chwilę - jakie było moje zdziwienie, gdy usłyszałam te słowa. 
- Coś nie w porządku?
- Nic strasznego się nie dzieje, nie wykryliśmy żadnej choroby, jeżeli o to pani pyta. Za to okazało się coś innego. Jest pani w ciąży. 
Zrobiłam naprawdę zdziwioną minę, bo doktor zaśmiała się krótko i pokazała mi wyniki badań. 
Ja będę miała dziecko. Dawid i ja będziemy mieli dziecko. 

Nie powiedziałam już nic do końca wizyty. W szoku wyszłam na zewnątrz i spróbowałam zadzwonić do Dawida, ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Nie mogłam mu o tym powiedzieć przez telefon. 
Zamiast do niego zdecydowałam się zadzwonić do Iwony. 

- Tośka? Nie śpisz? 
- Odbierałam badania. Mogę wpaść na chwilę? 
- No pewnie. Stawiam wodę na herbatę. 
- Dzięki. Niedługo będę. 

Teraz skutecznie odechciało mi się spać. Potrzebowałam tylko rozmowy z kimś, bo mam tyle myśli w głowie, że chyba oszaleję. 
Cieszę się, bo nie stało się nic, czego bym się miała obawiać, ale jestem przerażona tym, że tak szybko. Dopiero znalazłam pracę, niedawno wyszłam za mąż... 

- Ducha zobaczyłaś? Czego się tak boisz? - Takimi słowami przywitała mnie Iwona. 
- Krzysiek też jest w domu? 
- No nie. Chwilę temu wysłałam go na zakupy. 
- Nie wpadłam na długo. Muszę się tylko wygadać i zmykam do domu. 
- Co się stało? - Przyniosła mi herbatę. 
- Dzięki. Tylko nikomu nie mów jeszcze. Odbierałam dzisiaj te badania i chciałam najpierw powiedzieć Dawidowi, ale to muszę dobrze rozegrać. Iwona, ja jestem w ciąży. 
- Wspaniała wiadomość! - Przytuliła mnie mocno. - Tosia, to cudownie. 
- Przeraziło mnie tylko to, że tak szybko to się stało. 
- Nic złego! Ciesz się, bo naprawdę nie masz się czym martwić. Możesz na mnie liczyć. Ale najpierw przekaż tę nowinę swojemu facetowi. Nie ma innego wyjścia, jak tylko się ucieszyć. 
- Zobaczymy. 
- Lepiej ci, że komuś powiedziałaś? 
- Trochę lepiej. Naprawdę dziękuję za wsparcie - uścisnęłam jej dłoń. - Zbieram się. Trzeba jeszcze ojcu przyszłemu powiedzieć. 

Pojechałam do domu. Zastałam Dawida kręcącego się po mieszkaniu. 

- Cześć - uśmiechnęłam się, powstrzymując się od podrygiwania w nerwach. 
- Dzień dobry - też się uśmiechnął i podszedł do mnie, żeby mnie pocałować. - Jak tam badania? 
Mimowolnie się spięłam słysząc to pytanie. 
- Chyba dobrze.
- Co się stało Tośka? Mów. 
- Siadaj. Muszę ci coś powiedzieć. 
- Co wyszło na tych badaniach? - Przestraszyłam go. 
- Zrobili mi wcześniej badania krwi. Wiesz, tak jak zawsze. W wynikach wyszło, że chyba w tym domu będzie nas więcej - uśmiechnęłam się niepewnie. 
- Ale... - był w szoku. - Czyli będziemy mieli dziecko? Naprawdę? 
- Tak - powiedziałam powoli. 
Sekundy przeciągały się w nieskończoność, kiedy czekałam na jego reakcję. Próbowałam wyczytać coś z jego twarzy, ale nie mogłam znaleźć nic. 
- Tośka! - Przytulił mnie nagle. - Będę tatą! 
- Będziesz - odetchnęłam z ulgą. 
- Zaraz wybiegnę na ulicę i powiem o tym wszystkim!
- Teraz już mam wrażenie, że słyszał cię cały blok - roześmiałam się. - Ulicę sobie jeszcze odpuść. Bałam się, że się nie ucieszysz. 
- Dlaczego? Przecież chciałem od początku, żebyśmy mieli dzieci. Naprawdę się cieszę. A to nawet mało powiedziane. Jestem cholernie szczęśliwy - przytulił mnie jeszcze mocniej. 






















___________________________________
Wahałam się. Denerwowałam się. Nie mogłam pisać. I tak w kółko. 
Powróciłam do żywych po dość długim czasie. 
Jesteście tu jeszcze? :)

3 komentarze:

  1. Choć nie komentowałam ale byłam prawie od początku. Każdy rozdział czytałam po kilka razy czekając na następny. Nie mogłam się doczekać rozdziału tylko szkoda, że taki krótki.Czekam na następny i życzę dużo weny :* Opowiadanie boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo że gadać mogę na okrągło to pisać nie potrafię😕, tak więc podpisuje się pod wszystkim co napisała osoba wyżej i czekam na następny rozdział 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekamy szybko na następny ���� pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń