piątek, 18 sierpnia 2017

Czterdziesta czwarta zabłąkana gwiazda spada na ziemię...

Spałam dobrze, ale krótko. Nie mogłam nijak zasnąć z nadmiaru wszystkich wrażeń. Przyglądałam się śpiącemu Dawidowi. Kładł się szczęśliwy. Nie sądziłam, że ta wiadomość tak wiele zmieni w jego podejściu. 
Stało się szybko, szybciej niż myślałam. Dopiero zaczęłam pracę, ale zdążyłam sobie to ułożyć. Będę pracować do samego końca. To nie jest nic bardzo wymagającego, a samo siedzenie w domu doprowadziłoby mnie do szału. I prezesa prawdopodobnie też. Byłam ciekawa, jak to wszystko będzie się dalej rozwijać. 
Wieczorem powiedziałam Dryi, że moim rodzicom nie chcę mówić przez ten tydzień na pewno. Nie wiem tylko, jak im to przekazać. Nie mamy aż tyle wolnego, by się do nich wybrać, a mówić im przez telefon? O takich rzeczach w rozmowach telefonicznych się nie mówi. 
Przyznałam się, że wie już Iwona. Powiemy też Krzyśkowi gdzieś na dniach. Resztą rodziny będziemy się martwić później. 
Mam też obawy. Pierwsza ciąża. Jaką ja będę matką? Czy w ogóle sobie poradzę? Skąd mam to wiedzieć? To takie dziwne uczucie. Z jednej strony jestem szczęśliwa, a z drugiej się boję. 


Wytrzymaliśmy z tą nowiną kilka dni, zanim postanowiliśmy przekazać ją Krzyśkowi. 
Dawidowi włączył się instynkt opiekuna. Co kilka minut pytał jak się czuję, czy wszystko dobrze, czy dobrze się czuję, czy jest mi wygodnie. 
- Wszystko jest w porządku - wyprzedziłam go i odpowiedziałam, zanim zdążył zapytać. 
- Zaczynam być upierdliwy, prawda?
- Trochę. No dobra, coraz bardziej - roześmiałam się. - Jestem duża, sama sobie wiążę buty i w ogóle. Z tym też bym sobie poradziła. 
- Przepraszam - uśmiechnął się. 
- Dobra, dobra. Wracamy do normalności. 
- A da się wrócić? Tosiek, nie wiem. Po takiej wiadomości chyba nie. 
- Nie do końca, ale kilka dni temu ledwo powstrzymałam cię przed pójściem na ulicę i wrzeszczenie, że będziesz ojcem. Także może jednak trochę się da. 
- Ale nigdzie nie poszedłem. I chciałbym, żeby każdy wiedział, kto mi daje tyle szczęścia - popatrzył na mnie z uśmiechem. 
- Tylko mnie się tak trafiło z facetem, który tak się cieszy?
- Prawdopodobnie tak. Już ci mówiłem. Masz najlepszego męża na świecie. 
Trudno się z tym nie zgodzić. A wręcz jest to niemożliwe. 
- A to, to ja wiem bardzo dobrze. Teraz chodź, idziemy. Mamy ogłoszenie parafialne dla Ignaczaka. Trzeba jechać i to ogłosić. Ustalmy szczegóły. Ja pukam, ty mówisz - zaśmiałam się. 
- Jak w szkole. 
- Po prostu chcę usłyszeć, jak to mówisz. 

Pojechaliśmy do naszej rodzinki. Było jeszcze w miarę wcześnie, dzieci w szkole, bo to październik. Iwona z Krzyśkiem kręcili się po całym domu i chyba razem gotowali. W każdym razie - komicznie to wyglądało, bo jeżeli Iwona odeszła od garnków, podchodził Krzysiek i robił swoje. Kiedy przyjechaliśmy widzieliśmy to tylko dwa razy. Potem oboje usiedli z nami. 

- Co was ugryzło? - Zapytał Igła. - Po ślubie jeszcze tak poważni nie byliście. 
- Chcielibyśmy wam coś powiedzieć - zaczęłam. 
- Tosia i ja... zostaniemy rodzicami. 
Popatrzyłam na mojego męża oczami wielkimi jak piątki. Nie sądziłam, że wyrzuci taką amunicję już na sam początek. 
- No! I to jest wreszcie wiadomość! Gratulacje! - Ignaczak bardzo się ucieszył. - Naprawdę gratulacje. 
- Powtórzę to samo - Iwona szeroko się uśmiechała. - Nie trudno was sobie z dziećmi wyobrazić. 
- Dajcie nam jeszcze trochę czasu na przyzwyczajenie się do tego i oboje wpadniemy w szał bycia rodzicami - Dryja próbował żartować. 
- Jak zaczniecie kupować wózek, łóżeczko, zabawki i inne rzeczy to dopiero będzie. 
- Domu przynajmniej szybciej poszukamy. Chciałbym, żeby każdy miał swój kąt. Ale nie za duży, taki, jaki Tosi się spodoba. 
- A właśnie. Skoro już o niej mowa. Co nam tak zamilkłaś? 
- Zamyśliłam się trochę - ocknęłam się. - Już jestem. 
- Jeżeli chcecie, to wam pomogę z tym znalezieniem domu. Coś doradzę, pomogę w remontach - Krzysiek jak zawsze oferował pomoc. - Jak to mówią. Nikt nie spieprzy tego lepiej od Ignaczaka. 

Dorosłe życie jest naprawdę niebezpieczne. Tego mogę być całkowicie pewna. Same głupie rachunki, życie na własną rękę. Każda pułapka szybko łapie, a powoli puszcza. 
Dobrze, że znalazłam kogoś takiego jak Dawid. 




Obudziłam się. Było ciemno. Nie sprawdzałam godziny, ale wiedziałam jedno. To był sen. Sen, w którym dowiedziałam się o ciąży. Wszystko to było snem. Nie zgłaszałam się po badania, bo takich na pewno nie robiłam. 
Rzuciłam się z powrotem na łóżko. Oczywiście w miarę lekko, żeby nie obudzić Dawida, który z samego rana jedzie na pierwszy mecz wyjazdowy w tym sezonie. 
Jak dobrze pójdzie i uda mi się zapamiętać sen do rana, to zapiszę go gdzieś. Emocje w nim były tak realistyczne, że przez całe jego trwanie byłam pewna, że to prawda. 

Zasnęłam znowu chwilę po tym, jak się położyłam. Spałam już spokojnie do rana. A raczej do momentu budzika mojego męża. 

- Śpij, kochanie - roześmiał się. - Masz wolne. 
- A kto mi się z mężem pożegna, co? - Powoli się podniosłam. - To nic, że wracacie jeszcze dzisiaj wieczorem. Cały dzień cię nie będzie. 
- Odpoczniesz sobie trochę. 
No, na pewno. Z mopem w rękach. Znam siebie aż za dobrze. 
Wybuchnęliśmy śmiechem. Jak widać, Dawid też już mnie przejrzał. 
- Dobra. Wstawaj, a ja idę robić śniadanie. 
Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Śniadanie było gotowe chwilę po tym, jak Dryja się ogarnął do wyjścia. 

- Powodzenia dzisiaj - przytuliłam się do niego. On też mnie przytulił. 
- Nie spędź całego dnia na sprzątaniu. Pomyśl o sobie - pocałował mnie mocno. 
- Postaram się - odpowiedziałam na pocałunek. 
- Kocham cię, Tosiek.
- Ja pana też. Nie bardzo mam inne wyjście. 
- Wcale nie masz wyjścia - zaśmiał się. 

Po jego wyjściu zdałam sobie sprawę z tego, że powoli ten sen zaciera się w mojej pamięci. Pamiętam coraz mniej i mniej. Wzruszyłam ramionami. To tylko sen. Nic więcej. 





















__________________________________
Ups! Namieszałam sporo, prawda? 
Tylko mnie nie mordujcie. Na wszystko jeszcze przyjdzie pora. 
Ściskam mocno, 
Dark :* :*

2 komentarze:

  1. Namieszałaś i to bardzo dużo., A już się cieszyłam. Rozdział fajny w sumie jak każdy.. Mam nadzieje że w następnym coś się o tym śnie wyjaśni.. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Tosia, Włodarczyk, Nowakowski i Wrona.
    Pełne smutku, łez, z małą dozą szczęścia. Happy end? To się dopiero okaże. Zapraszam.
    https://nieprzewidzianaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń